Co 13 lat wokół XIX-wiecznej Baszty Rycerskiej z Wodzisławia Śląskiego dzieje się jakaś tragedia.
Ta niecodzienna prawidłowość powtórzyła się już co najmniej trzykrotnie w historii – odkrył Sławomir Kulpa, archeolog z wodzisławskiego muzeum.
16 czerwca 2004 r. Baszta Rycerska, zwana również Wieżą Romantyczną, została podpalona przez nieznanych sprawców. To dokładnie 13 lat po jej odbudowaniu w 1991 r. przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Wodzisławskiej.
Baszta została wzniesiona na przełomie 1867-1868. Powstała w miejscu o nazwie Grodzisko, obrosłym w liczne legendy. Być może dlatego zagorzały romantyk Edward Brauns, właściciel okolicznych włości, postanowił ją tam wówczas wybudować. – Brauns nacieszył się zabytkiem... 13 lat, bo zmarł w 1881 r. – wyjaśnia Kulpa.
Następna „trzynastka” pojawia się po 1925 r., gdy właścicielami terenu zostali wodzisławscy kupcy – Stefan Krzystek i Jan Kowol. Ufundowali kapitalny remont, stworzyli wspaniałe miejsce do odwiedzania z tarasem widokowym. Pierwszego dnia po otwarciu na taras widokowy wspięło się aż 338 osób – podaje księga pamiątkowa z tamtego okresu. Restauracja działała do połowy lat 30., a potem, z niewiadomych przyczyn, została zamknięta. – Dokładnie po 13 latach kupcy przestali być właścicielami, a teren znów zaczął popadać w ruinę – dodaje Kulpa.
W 1991 r. dzięki TMZW znów odrestaurowano basztę, ale pożar w 2004 r. – znów po 13 latach – obrócił ją w ruinę.
Urzędnicy chcą ją teraz odbudować, ale okazuje się, że o zabytku nie ma mowy w żadnych oficjalnych dokumentach Lasów Państwowych, które są właścicielem terenu... Nie mogą więc wyrzucać pieniędzy w coś, co w papierach nie istnieje. A może boją się klątwy?
Fragmenty tekstu ze strony http://wodzislawslaski.naszemiasto.pl




